Dzisiaj przedstawię wam potrawę sezonową , a mianowicie konfiturę ze śliwek, jabłek i gruszek. Zapytacie pewnie : Jak to sezonową? Przecież sezon na śliwki przypada w sierpniu , wrześniu i październiku. Wy pytacie” jak to”, a ja odpowiadam „tak to”. Otóż już spieszę z wyjaśnieniem. Faktycznie tę konfiturę wykonałem w październiku , aby mieć dla was taki typowy jesienny przetwór. Chciałem abyście sobie zrobili pyszną, słodką konfiturę . Usmażyli sobie stos naleśników, posmarowali je tą wspaniałą konfiturą i zajadali bez opamiętania. Zajadali i nabierali dodatkowych kilogramów na zimę. Bo niby dlaczego tylko ja mam być gruby? Niestety nie wyszło. Konfiturę zrobiłem przeszło dwa miesiące temu , a dopiero dzisiaj znalazłem czas na publikację. Jak już kiedyś wspominałem pracuję w” GASTRO” , a akurat u nas w tym kwartale roku mamy ręce pełne roboty. Na szczęście po „Nowym roku” wieczna tabaka w naszym lokalu ustaje. To jest czas w którym znowu będę się mógł poczuć jak pracownik , a nie jak niewolnik na polu bawełny.
Wydaje mi się ,że tyle wyjaśnień z mojej strony wystarczy i mogę uważać moje opóźnienie w publikacji za usprawiedliwione. Teraz w końcu nadszedł czas na prezentację długo wyczekiwanej , pysznej konfitury z owoców mieszanych. Przepis na tę konfiturę nadesłała do tygodnika ” Kobieta i życie „,gospodyni domowa , pani Zosia Biała z Warszawy. Podziękujmy wszyscy razem Pani Zosi za ten wspaniały przepis. Dzięęękuuujeeeemyyy.
Składniki:
-1 kg śliwek węgierek
-1 kg jabłek ( najlepiej antonówki, renety)
-1kg gruszek (najlepsze bergamotki)
-1,5 kg cukru kryształu
– 1 lub 2 laski wanilii
Sposób wykonania:
Naszą konfiturę zaczynamy od wypestkowania śliwek. Kiedy to uczynimy , wypestkowane śliwki umieszczamy w dużym garnku i zasypujemy całą ilością cukru. Odstawiamy garnek ze śliwkami na dwie lub trzy godziny. W tym czasie bierzemy się za resztę owoców. Jabłka i gruszki obieramy , usuwamy gniazda nasienne i dzielimy na ćwiartki. Przed nami dalsze czynności w propagowaniu przetworów owocowych. Garnek ze śliwkami i cukrem podgrzewamy. Do uzyskanego syropu wrzucamy jabłka i gruszki. Gotujemy, a od momentu zawrzenia , gotujemy jeszcze 15 minut na niewielkim ogniu. Po tym czasie garnek z konfiturą odstawiamy do wystygnięcia. Taki proces 15 minutowego gotowania i stygnięcia powtarzamy jeszcze dwukrotnie. Muszę przyznać ,że na tego typu przetwory mimo ,że są proste w wykonaniu to jednak trzeba mieć duże pokłady cierpliwości. Czas miedzy stygnięciami możemy sobie bardzo ciekawie zagospodarować. Najlepiej obejrzeć paradokumenty lub inne bzdety puszczane w telewizji 😉 Kiedy nasza konfitura jest już ukończona, należy ją przełożyć do czystych słoików. Pani Zosia poleca , aby takie słoiki przetrzeć w środku spirytusem , a na wierzchu konfitury położyć płatek pergaminu zwilżony tymże spirytusem.
Na koniec dodam ,że konfitura była przepyszna , nie pasteryzowałem jej gdyż wiedziałem ,że wszamamy ją w krótkim czasie. Pani Zosia proponowała , aby konfiturę zakonserwować płatkiem pergaminu nasączonego spirytusem. Celowo odbiegłem od tego zabiegu. Wiedziałem ,że jak kupię spirytus to do konserwacji konfitury wykorzystam bardzo małą jego część. A co zrobić z resztą spirytusu? Wiadomo należałoby spirytus zostawić na przyszłość , do innych zadań kulinarnych. No nie oszukujmy się, od razu by mi przyszło do głowy rozcieńczanie spirytusu, a następnie jego konsumpcja. Dlatego wolałem nie kupować spirytusu , aby nie być kuszony przez los. Nie kupując tego spirola , uchroniłem swoją żonę przed wysłuchiwaniem moich pijackich monologów 🙂
A teraz coś z zupełnie innej beczki
Przepis na tę konfiturę, przypomniał mi dowcip , który kolega opowiedział mi jeszcze w szkole podstawowej
Przychodzi żaba do fotografa i mówi:
– Chciałabym , aby mi pan zrobił zdjęcie , ale tak ,aby moje usta układały się w piękny dziubek.
Fotograf się zgodził i mówi :
-Owszem. Jak będę wykonywał zdjęcie to proszę powiedzieć ” kooonfiiituuura. Żaba się zgodziła , Fotograf naciska spust migawki, a żaba mówi:
-maarmeelaaada.


Przepis został zamieszczony w tygodniku ” Kobieta i życie” z 19 września 1971 roku
Pani Zosiu , ta konfitura bardzo osłodziła moje życie.
